Wszystkiemu winne jabłko!..

Jak wiadomo już od dawna jabłko to diabelski wynalazek. W końcu skądś się wzięło, że to ten własnie owoc Ewa wzięła od węża, mimo że w Biblii nie ma nawet najmniejszej wzmianki na temat rodzaju owocu. W końcu to mogło być kiwi. Albo węgierka. Osobiście obstawiam banana, ze względu na ten kształt. No proszę Was, co innego kobiecie mógłby zaproponować wąż- kusiciel?

Lizaka.

Tylko że to nie jest owoc.

No, ale wracając do głównego wątku, wszystkiemu winne jest jabłko.

Bo jabłka też trzeba umieć wybrać. Nie wszystkie odmiany są dobre tak do chrupania, nie każde nadaje się do szarlotki czy do placuszków. Ja osobiście mam fetysz chrupania takich twardych, soczystych, lekko kwaskowatych jabłuszek, które przy każdym gryzie robią takie głośne: CHRUP!

I takie jabłko bym bez gadania wzięła od węża, zamiast wspomnianego banana, jakem Ewa.

I własnie od takiego jabłka się zaczęło.

 

Historia właściwa:

-Złamałaś mi zęba!- Wysyczał K., ledwo weszłam do domu.

Zamarłam, oczekując dramatycznej melodii gdzieś w tle. I dziwnego człowieka, który nagle pojawi się znikąd i powie mi że nieświadomie podróżuję w czasie i przestrzeni. Ewentualnie że K. raczy rozwinąć swe oskarżenie i dowiem się o co mu, do jasnej anielki, chodzi.

-że co proszę?..

Może przez sen mu prawy sierpowy sprzedałam, a on dopiero teraz się doliczył braków w uzębieniu? Bo kiedy dwie godziny wcześniej wychodziłam na spacer z Młodym, o żadnych ubytkach jeszcze nie było mowy.

-No złamał mi się na tym twoim jabłku!

Aaaa, no tak, wychodząc z domu dałam mu jabłko do chrupania. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. W dodatku było to moje najdroższe jabłko ever, bo na zęba trzeba teraz naszykować dwa tysiące PLN.

 

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

 

Jak więc widzicie jabłka są niebezpieczne! Powinny zostać zakazane! Nie rozumiem, dlaczego unijni urzędnicy jeszcze się tym nie zajęli. Skoro nie można wędzić kiełbas, a myślą o zakazie używania cynamonu (szykujcie zapasy! ;]), powinni się również zabrać za zbyt twarde jabłka!

Pomyślcie tylko, ile zębów można w ten sposób uratować…

 

A tak w ogóle, to ja to jabłko później, mimo zbrodniczej przeszłości ze smakiem schrupałam. Żaden ząb nie ucierpiał. Więc może to jendak ja miałam rację, mówiąc od dwóch lat, że z tym zębem trzeba iść do dentysty, hmm?.. ;-)

 

 

A zdjęcie mam stąd