Strach ma wielkie oczy?

Image

 

Buka. Jaka jest, każdy widzi. Dla wielu- przerażające wspomnienie z dzieciństwa. Ja tam jej się nie bałam, śmieszyła mnie bardziej. W Muminkach przerażały mnie te takie białe stworki pałeczkowate z łapkami i dużymi oczami. Nie pamiętam już jak się zwały, bo starość nie radość i skleroza przyjacielem. Ale nie o nazwę tu chodzi w końcu.

Dziecko którym się opiekowałam jako licealistka żeby sobie dorobić, panicznie bało się potworów z „Monsters Inc.”. Syn koleżanki wpada w histerię widząc Shreka. No niby nic strasznego, prawda? A jednak dzieci się boją.

Mam jedną bajkę, która mnie szczerze przeraża. Zobaczyłam ją już jako dorosła kobieta. Pierwszy raz próbowałam ją obejrzeć w nocy, kiedy akurat byłam sama w domu. No i? No i dorosła baba wyłączyła bajkę, spała z zapalonym światłem (za co zebrała ochrzan od K. za marnowanie energii) i bała się w nocy pójść do toalety. Żaden prawdziwy horror mnie tak nie przeraził (może pomijając „Kobietę w Czerni”, bo jako matka inaczej odbieram sceny w których dzieci odbierają sobie życie przez jakieś paranormalne monstrum i nie da się im pomóc). Ta bajka to „Koralina i tajemnicze drzwi”.

 

Image

 

Niby bajka. A jednak nie. Przerażająca historia, zaginione dzieci którym zabrano oczy. Lepszy dom, ciekawsze życie, mama, która ma dla Ciebie więcej czasu i weselszy tata. W prawdziwym domu nikt nie ma dla Ciebie czasu. W drugim domu wszystko kręci się wokół Ciebie. A potem to już tylko guziki zamiast oczu… I już pomijając fabułę. Samo to, jak się bajka zaczyna: szmaciana lalka wlatuje przez okno. Kościste dłonie (dopiero za drugim czy trzecim razem zorientowałam się że to nie kości, tylko igły) łapią ją, odpruwają włóczkowe włosy, rozcinają twarz, wyjmują wnętrze… To mnie właśnie przeraziło. Ta scena sprawiła że bałam się zasnąć i o mało co nie dostałam zawału jak kot mi w nocy wskoczył na nogi. No i dodatkowo dubbing- zazwyczaj oglądam w oryginale bo polki dubbing mnie drażni, ale tu nie. Tu jest według mnie świetny.

Dziecku bym tej bajki nie włączyła, dorosłym polecam.

 

 

A z innej beczki… „Igrzyska Śmierci” (jeszcze się z tego świata nie wyrwałam). Po przeczytaniu książek postanowiłam obejrzeć film raz jeszcze. Rzeczywiście jest do bani (w porównaniu do książki).