Notatka na marginesie

Ile?!? (czyli jedziemy autobusem…)

Ja to nie wiem, mam chyba chronicznego pecha do podróżowania z dzieckiem. W PKP przedział dla matki z dzieckiem okazuje się być przedziałem-widmo (krążą legendy że istnieje), a PKS każe płacić za dwulatka cenę biletu uczniowskiego.

Czyli: ja płacę złotych trzydzieści i jeden, a dwuletni Młody złotych dzwadzieścia sześć. Z groszami.

Dlaczego?

Obrazek

Dlatego właśnie.

I nie chcę marudzić, ale co z ustawową ulgą dla dzieci? Ona jest dobrowolna, czy jak? Bo na zwykłych, gdzie i tak jest taniej, to pojedzie dziecko taniej / za darmo (w niektórych spółkach PKP za dziecko do 4 r.ż. płaci się 10% ceny normalnego biletu), ale na pośpiesznych oszczędzamy na uldze?

PKS Bydgoszcz ma u mnie minusa długiego na sto kilometrów które z nimi dzisiaj przejechałam.

Reklamy

Buuuuuu!

Jak widać, zmienił się wygląd bloga.

Podoba Wam się?

Bo mnie- nie :)

 

Edycja po zmianie motywu: blog wyglądał tak:

frankenstein

 

 

 

 

 

 

Więc może, ale tylko może, jak popatrzę przez kilka dni na te pajęczyny, i zdziecinniałego Frankensteina, to wreszcie znajdę ten jeden, jedyny motyw, z którym zechcę się związać na dłużej, na dobre, i na złe, w zdrowiu i chorobie, i że Cię nie opuszczę aż do… Khem… No, albo jakoś w tym stylu.

Innymi słowy: co ja robię kiedy powinnam spać.

Obrazek

Na przykład takie rzeczy robię w czasie kiedy normalni ludzie śpią. Tak, to na stosie to ja.

Pójdę do piekła.

1

 

Nie ma dla mnie zbawienia.

Moja dusza jest nieodwołalnie, niezaprzeczalnie i bezwarunkowo zgubiona i nie ma dla niej żadnego ratunku.

A razem z moją duszą potępiona będzie dusza mojego Syna.

Dlaczego? Bo nie jestem mężatką. Bo moje dziecko jest bękartem.

Powyższe wnioski wysnuł ksiądz (eks) proboszcz*, kiedy jakieś dwa lata temu moja zmartwiona babcia poszła do niego po poradę, bo wnuczka nieślubne dziecko urodzi. No ma ojczulek szczęście że babcia zawału nie dostała, bo ciąża nie ciąża, jak babcię kocham, strzeliłabym mu w twarzyczkę. Najwyżej bym się potem hormonami tłumaczyła.

No więc co, no ciepło nam będzie synu, nie?

Ale ale!

Jest jeszcze jeden, ostatni płomyk nadziei! (Cieszcie się, o nieszczęsne matki nieślubnych dzieci!)

Otóż, wyobraźcie sobie, że jest sposób, by wybawić dusze moją i mojego dziecka od czeluści piekielnych i wiecznego potępienia. Wystarczy, że babcia kupi dla nas odrobinę świętego wina (jakaś święta figurka jest w nim maczana i dlatego jest święte i zmywa grzech cudzołóstwa i nieszczęście bycia dzieckiem poczętym w wyniku cudzołóstwa). To wino miałabym wypić tuż przed porodem, odmawiając jakąś-tam specjalną modlitwę, a jak tylko Młody się urodzi, również wlać mu do pyszczka część tego wina.

 

Że tak się wyrażę- kumacie czaczę?

-A co tam Pani daje dziecku?

-A, wino mu daję do picia, bo inaczej do piekła pójdziemy!

No przecież w trybie natychmiastowym by mi dziecko odebrali i w stylowym kaftaniku do psychiatryka wysłali… No ale przynajmniej wybawiłabym nasze dusze.

 

Także hurra, jest nadzieja na aureolkę, skrzydełka i harfkę! Babcia się ucieszyła. I kupiła dla nas, nieszczęsnych i potępionych, małą fiolkę tego cudownego wina. Jakoś tak z pięćdziesiąt mililitrów płynu się w niej mieści. Na oko. A babcia dała za to stówę. Nie ukrywam, że to najdroższe wino, jakie w życiu dostałam. Niestety nie przepadam za winem i nie uśmiechał mi się pobyt w psychiatryku, więc nadal jesteśmy potępieni.

 

I kurczę- serio?

Naprawdę, proszę księdza, Bóg mi wybaczy to że uprawiałam seks bez ślubu, z więcej niż jednym mężczyzną, a z jednym z nich mam dziecko i nadal żyjemy w grzechu, jeśli wypiję jakieś „ochrzczone” wino, kosztujące krocie, w którym zanurzono figurkę? A inne grzechy też zmywa to wino? A jakbym kogoś zamordowała? A grzech pierworodny?

I wiecie co? Chcieliśmy wziąć ślub kościelny. Tylko że nam przeszło jak usłyszeliśmy od księdza ile to kosztuje. No, oczywiście jeszcze organiście trzeba dać X złotych żeby zagrał. I jeszcze X złotych na wystrój kościoła. I jeszcze X złotych dla ministranta. I cholera wie na co i po co.

 

Nie lubię tego.

Nie lubię.

 

 

 

*Znaczy eks proboszcz, nie ze eks ksiądz. Żeby nie było.

Zdjęcie z Lipowca.