Cios w serducho…

Nie wierzę, nie wierzę, nie wierzę, NIE WIERZĘ.

Wielu rzeczy się nie spodziewałam, ale nigdy nie byłam aż tak zaskoczona tym, że się wydarzyły, jak teraz. Chyba po prostu bezgranicznie ufałam, wierzyłam, że takie coś nigdy się nie stanie, nie mnie! No bo jak to- przecież zawsze tak mnie kochał, domagał się pieszczot, okazywał uczucie, nie komuś innemu, mnie!

A tutaj- proszę!

Wchodzę do pokoju, patrzę na łóżko, i co widzę?

Kot śpi z Młodym!

Kocie, nie daruję ci tej zdrady…

 

kot zdrajca

Złośliwość rzeczy martwych…

No więc, przed świętami wymusiłam na K. kupienie miodu pitnego, bo mam z tym trunkiem związane miłe wspomnienia (turnieje rycerskie), a nie piłam go już ze cztery lata. Butelka czekała sobie grzecznie i spokojnie, aż w końcu stwierdziłam że już- że teraz- że CHCĘ!

I co?

I dupa.

Tej butelki się nie da otworzyć.

No po prostu się nie da, zabarykadował się w środku jakiś uparty dżin zaciekle broniący swej niepodległości i pyszniutkiego trójniaczka i cham jeden niemyty nie pozwala się misiom do niego dobrać.

Korkociąg prędzej się złamie, niż ten korek wyciągnie.

Prędzej kota zacznie szczekać, niż nam się uda korek wepchnąć do środka.

No i  prędzej poucinam sobie wszystkie palce, niż uda mi się wydziubać ten nieszczęsny korek.

Obrazek

I wredny ten korek (jak powtarzać, to na całego!) przypomniał mi o innym. Giełda Koszalińska, stragan na którym znalazłam piękną butelkę z alkoholem, nienapoczętą.

-Ile za to?

-Pięć złotych.

-Ile?!

-Pięć. A jak się Pani uda otworzyć tu na miejscu to za darmo dam.

-Czemu?

-Bo nikt tego nie potrafi otworzyć.

Kurdę, żałuję że nie kupiłam, byłby idealny prezent dla brata, który na imieniny dał mi naklejkę z napisem „dziękuję, nie biorę!”, a na urodziny bilet na jedno sranie w lesie.

 

 

Acha, jak ktoś mi ten miód otworzy, to się mogę z nim podzielić ;]

 

źródło obrazka

List otwarty do zwyrodnialca.

Drogi mężczyzno,

 

Chcę, żebyś mnie zgwałcił.

Właśnie dlatego nie zakrywam włosów i twarzy (nie pomyśl, że to dlatego, że zostałam wychowana w innej kulturze, która tego nie wymaga)*, dlatego założyłam sukienkę na ramiączkach w której widać mój dekolt (no oczywiście że nie dlatego że jest upał, albo miałam akurat taką ochotę)**, dlatego mam kobiece kształty (nie dlatego, że jestem kobietą, mój drogi, one są specjalnie po to, by Cię zmusić do gwałtu), a na niewinną kawę umawiam się z Tobą, ponieważ od dziecka marzę o traumie, strachu i wstydzie związanym z byciem zgwałconą.

Nie przejmuj się rozumem, kochany. Popęd seksualny, popęd to jest to! Cóż z tego, że po to między innymi masz ten mózg między uszami nieco inny od zwierzątek, by utrzymać na wodzy rozbuchanego penisa kiedy zobaczysz kobietę. Co ma w ogóle rozum do rzeczy? Tu chodzi o Twoją przyjemność!

Wyrzuty sumienia? Nie bądź śmieszny, kochany! Co to w ogóle jest, to sumienie, co ono wie o świecie, o życiu? Zresztą, o co ono głupie chce Cię obwiniać, skoro to ja sprowokowałam Cię do gwałtu?

Kochany! Przecież to oczywiste, że gdybym nie chciała gwałtu, ubrana bym była w długą do ziemi, włochatą i kującą włosiennicę zakrywającą mą sylwetkę, na włosach chustkę, nie malowałabym się, nie wychodziła na spacery, zwłaszcza wieczorami czy w nocy, nie umawiała się na randki i nie piła od czasu do czasu alkoholu, tym bardziej jeśli byłoby go za dużo jak na moje możliwości. Siedziałabym dniami i nocami w domu. Albo w wysokiej wieży, pilnowana przez ziejącego ogniem smoka, prawda?..***

To tylko i wyłącznie moja wina, że zajrzałeś w mój dekolt kiedy siedziałam obok Ciebie w autobusie i poczułeś pożądanie. To moja wina, że zacząłeś pospiesznie połykać napływającą do ust ślinę, kiedy spojrzałeś na moje kolana, wystające spod sukienki. To moja wina, że Twój penis nabrzmiał w nogawce spodni, kiedy szedłeś za mną w górę schodów, gapiąc się na mój tyłek. Moja bardzo wielka wina.

Przepraszam, kochany.

Oczywiście nie przejmuj się tym, że mówię: „NIE!”. Przecież ja się tak tylko droczę. Poza tym- w końcu wszyscy dobrze wiemy, że kobieta mówiąc „nie” ma na myśli „tak”, a nawet jak naprawdę myśli „nie” to sama nie wie czego chce. W końcu jesteśmy takie niezdecydowane! Nie zwracaj uwagi na moje krzyki. Przecież robisz to dla mojego dobra. Nie zważaj uwagi na to, jak próbuję się wyrwać i uciec z Twych objęć, przecież oboje dobrze wiemy, że tak naprawdę ja bardzo tego chcę.****

 


„Oboje dobrze wiemy, że nie mówisz tego ‚nie’ na poważnie.
Skończyłoby się szybciej, gdybyś przestała się szarpać”

 

Nie przejmuj się także konsekwencjami. Pomijając już fakt, że sama się o to prosiłam, to wszyscy wiedzą, że to była moja wina. ***** Nie zgłoszę tego na policję, bo będę się bała, bo będzie mi wstyd. A w sumie, nawet jak zgłoszę, co Ci szkodzi? Przecież to nic złego, że jako napastniczka zgłoszę swoje przestępstwo: bycie kobietą, bycie atrakcyjną kobietą, wodzącą Ciebie, biednego, na pokuszenie. Za karę czeka mnie poniżanie przez ludzi, którzy powinni mi pomóc, obmowa, plucie w twarz, ponieważ, jak powszechnie wiadomo, „suka nie da, pies nie ruszy”.

Czym więc się przejmować, Kochany?

Na co czekasz?

Myślisz, że tą seksowną sukienkę ubrałam tylko dlatego, że się sobie w niej podobam?

 

Twoja-

Kobieta

PS. Przecież oboje dobrze wiemy, że tego właśnie chcę!

***

„Europejki chcą naszych gwałtów”

** Marsz Szmat

*** „Kobiety radzą, jak powstrzymać gwałciciela”

**** Project Unbreakable (z którego pochodzi zdjęcie powyżej)

***** „Seksuolog i biegły: <to kobiety prowokują do gwałtu>”

 

 

I na koniec jeszcze jedno. Z góry zakładam i po komentarzach śmiem twierdzić, że Ci którzy to przeczytają są osobami inteligentnymi i zrozumieją że powyższy list jest pisany z ironią, sarkazmem i jadem wypluwanym w stronę kretynów, którzy uważają, że gwałtowi jest winna kobieta (kaktusy wam w d*py!). Jeśli jednak wpadnie tu ktoś kto tego nie załapie: powyższy list jest pisany z ironią, sarkazmem i jadem wypluwanym w stronę kretynów, którzy uważają, że gwałtowi jest winna kobieta (kaktusy wam w d*py!).