Mój kot jest samobójcą.

Mrrrrau.

No.

Wspominałam kiedyś, gdzieś, a dokładnie to o tu, że głupek (no ona jest taka bezosobowa, raz kota, raz kot, jak się powie tak jest) włazi wciąż do piekarnika. Nie rozumiem tego jej pociągu do zostania naszym obiadem i wciąż odmiawiam jej tej przyjemności.

I tu chyba tkwi problem koty.

Ona chce zostać pieczenią, a ja, podła, jej nie pozwalam.

No bo jak inaczej wytłumaczyć dwie nieudane próby samobójcze w ciągu tygodnia?

Za pierwszym razem próbowała powiesić się na uchylonym oknie. Kot, który nigdy uchylonym się nie interesował… No ale źle moment wybrał bo byłam w kuchni i szybko go wyciągnęłam. A potem nastąpiło tragiczne w skutkach zdarzenie- upiekłam bułeczki. I znów nie dałam kocie wleźć do rozgrzanego piekarnika. Więc postanowiła wyskoczyć przez okno, a co! I nawet jej się udało, tylko że nic sobie nie zrobiła.

Nie wiem, może jej złą karmę daję? Nie tą, którą „kupowałby Twój kot”?..

 

P1050478

Kot.

No więc, kupiłam sobie książkę.

Pierwszą od łohohohohoł.

„Zapach szkła” Ziemiańskiego.

Czytam.

 

Czytam?..

 

 

Obrazek

 

Co ty człowieku głupi robisz zamiast mnie pieścić!

 

Wypad kocie.

Czytam.

No wypad powiedziałam!

Czytam.

Kurde, kocie gupi!

Czyt…

Wypad kotowata!

Czytam.

No dobra, ale weź się kocia durnoto tak jakoś ułóż coby nie… O właśnie.

Czytam głaskając kota.

Mrrrr. Mrrrrrrrrrr.

 

 

Obrazek

 

Dobranoc :)