Wiatr zawiał w dobrym kierunku?..

Z dala od Starego Rona i jego zapachu? (no wybaczcie, ale ostrzegałam że mogę bredzić o Pratchecie).

Ale pomijając ten bezsensowny i nie na temat wstęp (uwielbiam takie), chciałam się wypowiedzieć (wypisać?) na temat mody. I nie, nie chodzi mi o to co modelki prezentują na wybiegach. Nie śledzę tego na bieżąco bo mnie to nie interesuje kompletnie, ale na tyle co widzę stwierdzam że to nie jest moda użytkowa raczej i w większości tych kreacji nie pokazałabym się nawet na ulicach Paryża. Co najwyżej na balu przebierańców.

Chodzi mi o wielokrotnie poruszany problem wagi większości modelek. Same szkielety, nie? No ale niby te dziewczyny służą za wieszaki, prawda? Albo manekiny- nie mają się ładnie prezentować w ubraniu, to ubranie ma się ładnie prezentować na nich. Tylko że niektóre są aż za chude. Jak się czytało te artykuły o jedzeniu wacików nasączonych wodą, przyjmowaniu narkotyków by wytrzymać tempo pracy przy tak małej ilości dostarczanej organizmowi energii to się aż słabo robiło. Patrzcie taką Anję Rubik. Niby ładna kobieta, ale… Taka… Kanciasta. Ale stroje od projektantów świetnie się na niej prezentują.

No i pojawiają się nagle głosy, że nie. Że jednak są za chude. Że to promowanie anoreksji. Tak, zgadzam się z tym. Jak można pokazywać tak wychudzone- nie, nie szczupłe, właśnie wychudzone- dziewczyny i taki ideał piękna przekazywać małolatom? A potem to tu, to tam tragedia bo dziecko się zapędziło w odchudzaniu do kąta i nie umie wyjść z pułapki. Nie mam nic przeciwko żeby dla takiej sylwetki tworzyć ubrania i na takiej je pokazywać, ale dlaczego to są w 98% właśnie takie sylwetki?

No więc pojawia się coś takiego jak modelka plus size. Nie mam nic przeciwko temu pomysłowi, bo i ja sama jestem „plus size”. To miłe że ktoś pomyślał o nas, grubasach i tworzy coś by kobieta z nadwagą / otyłością też mogła w miarę możliwości wyglądać pięknie i seksownie już teraz, z dodatkowymi kilogramami, a nie tylko wiecznie marzyć i myśleć o tym jak to „pięknie będę wyglądała w tym 36 jak już schudnę. A teraz zarzucę na grzbiet ohydną szarą workowatą szmatę i będę się nad sobą użalać”. Tu się rozwinę, bo temat mnie dotyczy bezpośrednio niestety. Otóż ostatnio pojawiły się w szoł-biznesie trzy grube kobiety, chyba każdy wie kogo mam na myśli. Pomyślcie, jak wielka jest różnica między nimi a standardową aktorką / piosenkarką? Na oko co najmniej ze trzydzieści kilo. Adele- też swoje waży. Ta celebrytka z USA, Kim jakaś tam (ta z tyłkiem) też ostatnio mocno przytyła w ciąży. I teraz, do czego zmierzam: pojawia się gruba kobieta, o której jest głośno. Z różnych powodów. I pojawiają się głosy, że to jest promowanie otyłości. Czy rzeczywiście? Czy grubaska cudownie śpiewająca promuje otyłość? Czy po prostu osiągnęła sukces pomimo wagi odbiegającej od normy? Czy matka i córki mają się zaszyć w domu tylko dlatego że zbyt dużo ważą? Dlaczego mają się z tego powodu wstydzić? Czy kobieta która przytyła w ciąży ma się chować w domu żeby swoim wielkim tyłem nie kłuć ludzi w oczy?

I teraz wnioski, do jakich doszłam. Otóż, promowanie otyłości jest rzeczą naganną i złą. Otyłość nie jest dobra, prowadzi do wielu chorób, utrudnia życie, zmniejsza atrakcyjność itepe, itede. Ale nie jest to powód, by wszystkie grubasy zamykały się w domu, bo swoim wyglądem promują otyłość. Tak samo jak wieszakowata modelka też nie może się zamykać w domu żeby nie promować anoreksji. To my musimy zmienić nasze postrzeganie. To my musimy wiedzieć, że anoreksja i nadwaga są złe, i na wychudzone i otyłe osoby patrzeć nie jak na chodzące reklamy swoich zaburzeń, a jak na przestrogę- tak nie mogę i nie chcę wyglądać.

I tym optymistycznym akcentem wypadało by skończyć, ale właściwie chciałam o czymś jeszcze napisać. Tylko że skończyła mi się wena. Tak więc linkuję artykuł z Pudelka (tak, poczytuję to sobie)

http://www.pudelek.pl/artykul/54375/niepelnosprawne_modelki_w_katalogu_debenhams_zdjecia/

I tam jest o niepełnosprawnych kobietach, które pojawiły się w katalogu jakiejś tam znanej marki (ja tam w życiu o niej nie słyszałam, ale ja się nie liczę, ja jestem ignorantka). Podziwiam te kobiety, podziwiam że powstał pomysł aby pokazać ubrania na nich, i czekam kiedy pojawią się głosy że promują niepełnosprawność.

Wnioski wyciągnijcie sobie już sami. Własne lepsze niż cudze, nawet jeśli te cudze są moje ;)

 

 

PS. Złożył biurko ;]